Serwis internetowy www.startup.pfr.pl stosuje pliki cookies. Aby dowiedzieć się więcej, zapoznaj się z Polityką Prywatności.

Pawilon polski na Expo 2020

Polskie start-upy powinny od początku myśleć o wyjściu za granicę [dane Dealroom]

Mówiąc o ekspansji zagranicznej polskich start-upów mówimy często o tym jako o etapie na ich drodze. Natomiast założenie globalnego albo przynajmniej międzynarodowego startu jest rzadsze. Jednak coraz częściej słychać, że to dobra droga.  

- Największym wyzwaniem dla polskich start-upów, od kiedy powstał nasz ekosystem, był międzynarodowy wzrost - mówił Maciej Ćwikiewicz, Prezes Zarządu PFR Ventures przy okazji publikacji raportu Dealroom i Google for Startups „Coming of Age: Central and Eastern European Startups”. Jak dodał, najnowsza generacja polskich start-upów, w przeciwieństwie od tych założonych w latach dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych, myśli o ekspansji zagranicznej od początku. – Dziś start-upy zaczynają od rozmów z zagranicznymi inwestorami, biorą udział w zagranicznych akceleratorach, to przyspiesza ich wzrost, skutkuje wyższymi rundami i wycenami na wczesnym poziomie rozwoju i krótszymi przerwami między rundami finansowania – mówił Ćwikiewicz.

Jednak ten sam raport Dealroom zwrócił uwagę na to, że przynajmniej w wypadku polski powszechne założenie, że start-upy po osiągnięciu dojrzałości uciekają do USA jest błędne. Start-upów, które rozpoczynały działalność w Polsce, a obecnie mają siedzibę za granicą jest ok. 10%. W bazie danych Dealroom jest 90 takich podmiotów. Przy czym, według szacunków agregatora start-upów, w ponad połowie przypadków wśród firm w regionie CEE to firmy, które pozostawiają działy IT i research&development w kraju, na zachodzie tworząc działy sprzedaży lub marketingu.

Booksy – myśl w większej skali

Jedną z takich firm, które działają w dużej mierze za granicą, ale jeśli chodzi o IT pozostały w Polsce jest Booksy – jedna z najważniejszych firm w naszym start-upowym ekosystemie i kandydat na jednorożca. W czasie panelu na konferencji Impact’21 Stefan Batory, założyciel Booksy stwierdził, że najważniejszą nauką, jaką wyniósł z Doliny Krzemowej był moment, w którym usłyszał od inwestorów, że myśli w za małej skali. Dopiero wtedy przemyślał strategię ekspansji, co pozwoliło mu na dalszy rozwój firmy.

HearMe, start-up wywodzący się ze Szkoły Pionierów PFR to jeden z „nowej fali” polskich start-upów, ale on też nie zakładał od początku na rozwój zagraniczny. - Kiedy zaczęliśmy, koncentrowaliśmy się na kolejnych kamieniach milowych, nie wiedząc, co przyniesie przyszłość (i walidacja przez rynek) - napisała w swoim wpisie na LinkedIn Kasia Gryzło, CEO firmy informując o tym, że jest start-up zebrał już ok. 2 mln PLN od inwestorów. Podaje, że takim przykładem jest nawet nazwa firmy. - Decydując się na nazwę HearMe wiedzieliśmy, że inne spółki w USA i Wielkiej Brytanii z niej korzystały. Ale myśleliśmy, że nie ma czasu na rozważania, musimy kupić domenę i zacząć sprzedawać MVP. Możemy działać na polskim rynku zanim wyjdziemy na rynki zagraniczne, a do tej pory na wielu poziomach mogą powstać inne problemy. Teraz działamy już w Wielkiej Brytanii – jako EmploMind – pisze Gryzło.

Z nastawieniem, że od początku będą działać na rynkach zagranicznych powstały z kolei takie start-upy jak ClickMeeting i SentiOne – ten pierwszy start-up w USA, a SentiOne w krajach ościennych. Dzieląc się z nami radami na temat zagranicznej ekspansji przedstawiciele firm stwierdzili, że w wypadku ekspansji najważniejszy jest research – i to na niego, i rozmowy z potencjalnymi klientami czy inwestorami z danego rynku warto poświęcić jak najwięcej czasu.

- W świecie, w którym żyjemy, nie ma sensu myśleć „Jestem polskim start-upem i zamierzam rozmawiać tylko z polskimi start-upami i zobaczymy, dokąd mnie to zaprowadzi”. Cały świat jest w zasięgu jednej rozmowy na Zoomie - mówił z kolei Max Azarow, założyciel edtechowego start-upu Novakid, który zajmuje się nauką angielskiego. Przekonywał, że nie należy obawiać się globalnych graczy, takich jakim w wypadku jego branży jest Duolingo. Sukcesy polskich start-upów zdecydowanie pokazują, że nasze spółki technologiczne są w stanie znaleźć dla siebie nisze i, tak jak w wypadku Booksy, same stać się globalnymi liderami.

Inne aktualności

"Celem informatycznego bootcampu powinno być pełne przekwalifikowanie" - Jozsef Boda, CEO Codecool

Start-upy które obserwowaliśmy w zeszłym roku – jakie odniosły sukcesy? (Cz.2)