Serwis internetowy www.startup.pfr.pl stosuje pliki cookies. Aby dowiedzieć się więcej, zapoznaj się z Polityką Prywatności.

Konferencja (p)o kryzysie: Impact’21

Impact CEE to jedna z najważniejszych technologicznych imprez w kraju – ta edycja wyróżniła się przede wszystkim tym, że bardzo dużo mówiono o kryzysie, a tak naprawdę trzech kryzysach – klimatycznym, pandemicznym i polityczno-ekonomicznym.

Odmieniany przez różne przypadki kryzys przewijał się przez większość paneli – nawet tych bardzo start-upowych. Często jako wyzwanie, czasem jako szansa, jak choćby w panelu z Peterem Benedetto z funduszu Endeavour – który wskazał na to, że pandemia sprawiła, że pośród amerykańskich funduszy pojawiła się potrzeba poszukiwania nowych kierunków rozwoju i poczucie, że światowe start-upy są bliżej, niż się do tej pory wydawało, w związku z tym wychodzą coraz ambitniej na nowe dla nich rynki – takie jak Polska, ale równocześnie zmianę w systemach finansowania – w globalnym ekosystemie pojawiają się coraz szerzej fundusze hedgingowe czy banki.

Jednak dużo więcej paneli dotyczyło – lub chociaż dotykało, tematów kryzysowych. Co ciekawe, duże organizacje i spółki, łącznie z organizacjami publicznymi i rządowymi, zaczęły mówić językiem, który jeszcze parę lat zarezerwowany był dla ekologów i aktywistów. Oczywiście część z tych zmian została w pewnym sensie wymuszona – przez choćby przez europejskie programy i regulacje, takie jak pakiet Fit for 55.

Potrzeba nowych modeli

- Czterech na pięciu Polaków wyraźnie deklaruje, że zmiany klimatyczne należą do najważniejszych wyzwań XXI wieku, które stoją przed społeczeństwem i gospodarką - mówiła w czasie swojego panelu Teresa Czerwińska, wiceprezes Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Jak dodała, aż 80% Polaków stwierdza, że już dziś zmiany klimatyczne mają na ich życie duży wpływ, a niedofinansowane są zarówno zielone technologie i technologie cyfrowe.

- Musimy znaleźć nowy model gospodarowania i gospodarki - stwierdziła. Po kryzysie biznes, a zwłaszcza MŚP musi zaadaptować się do „new normal”.

Podobnie mówił wiceprezes PFR Bartłomiej Pawlak, ale stwierdzał, że czeka na to, jak na zmiany zareaguje społeczeństwo. - Cała Europa weryfikuje społecznie tempo procesu zmian. To nas ciekawi - jak kieszenie opinii publicznej wytrzymają tempo - mówił Pawlak.

Nowy model zarządzania znalazła już Nowa Zelandia W czasie panelu „Capitalism, have we reached its limit” w którym brały udział minister Jadwiga Emilewicz i ambasadorki Nowej Zelandii, Korei Południowej, Azerbejdżanu i Bośni i Hercegowiny sama Emilewicz stwierdzała, że COVID-19 przyspieszył potrzebę przemyślenia kapitalizmu. Wzrost jako jedyny miernik nie jest jedyną wartością. Alana Hudson z ambasady Nowej Zelandii stwierdziła, że ustawienie w kraju zdrowia obywateli jako głównej wartości, którą ma kierować się rząd sprawiła, że teraz decyzje polityczne i administracyjne w kraju tworzy się biorąc pod uwagę cztery „rodzaje” kapitału – ludzki, naturalny, społeczny i „tradycyjny” kapitał. To zmienia model myślenia o państwie.

Nowe modele biznesowe, i modele zarządzania widać było także w czasie panelu „Wodór: Paliwo Przyszłości”, w którym udział brał Kazimierz Karolczak, przewodniczący zarządu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii.

- Węgiel niedlugo sie skończy – stwierdzał Karolczak, a wydobycie tego surowca w Polsce jest coraz trudniejsze i mniej opłacalne. Z kolei w spółkach skarbu państwa – takich jak Orlen czy Azoty jest know-how dotyczący przechowywania i produkcji paliw gazowych. - W Londynie jeżdżą już wodorowe autobusy, a chciałbym, żeby jeździły w Bytomiu - powiedział.

Technologie paliwowe według przewodniczącego GZM to jeden z najważniejszych dla Polski, a zwłaszcza dla regionu Śląska, celów. Jest szansa na bycie pionierem we wdrażaniu globalnie tych technologii - Musimy eksperymentować, patrzeć gdzie jest potencjał i postawić odpowiednie milestone’y – stwierdził. Jak dodał, Śląsk, z zapleczem przemysłowym i energetycznym, może stać się głównym globalnym graczem na tym rynku.

 

Perowskity i Pionierzy

Inną zieloną technologią, która może zmienić podejście do energetyki są perowskity. Wykonane z tego materiału panele energetyczne są wydajne i giętkie, co pozwala na ich zastosowanie na dowolnej powierzchni. Do tego mogą być ładowane także za pomocą światła sztucznego. Olga Malinkiewicz z Saule Technologies – firmy która opatentowała i jako pierwsza na świecie otworzyła linię produkcyjną perowskitowych ogniw, została nagrodzona w czasie imprezy nagrodą money.pl. Saule ma już także pierwsze komercyjne wdrożenia rozwiązania. W czasie „perowskitowego panelu powiedziała, że planuje już otwarcie kolejnej fabryki.

- Otwierając pierwszą fabrykę myśleliśmy już o kolejnej - mówiła Malinkiewicz. - Pierwsza miała pokazać, że procesy R&D da się skomercjalizować, ale już myśleliśmy o skali - stwierdziła. Jak mówiła, na produkt Saule czekają klienci którzy mają potrzeby rzędu milionów metrów perowskitów.

Impact był też szansą dla uczestników Szkoły Pionierów PFR, żeby zaprezentować swoje rozwiązania przed większą publicznością. W czasie panelu Szkoły Pionierów na scenie pojawili się founderzy takich start-upów jak Weregolf, Znika, HearMe, BeeGraphene czy Clean Energy Fund – a następnie mogli porozmawiać o nich z gośćmi konferencji.

Stawiać sobie duże wyzwania

Jednym z ciekawszych paneli ze start-upowej perspektywy była „Przyszłość technologii cyfrowych. Jak radzą sobie polskie firmy na świecie?” w którym wzięli udział Stefan Batory z Booksy, Jędrzej Iwaszkiewicz z The Heart, Max Salamonowicz z ACR Systems i Three-Headed Monster, oraz Olena Kolikhova z EY.

- Booksy zatrudnia ludzi na czterech kontynentach, ale ciągle największym naszym wyzwaniem jest rekrutacja ludzi z odpowiednim doświadczeniem – mówił Batory. Jak dodał, rynek zmienił się w ciągu ostatnich dwóch lat. – 3-4 lata temu niewiele było firm, które myślały o ekspansji, to był temat, o którym dużo się mówiło, a niewiele w tym kierunku robiło – podsumował.

- Mamy doświadczonych founderów, ale takich, którzy prowadzą swoje firmy, albo idą po kapitał, z innych krajów – mówił Iwaszkiewicz. Jak dodał, rzeczywiście w ciągu ostatnich dwóch czy trzech lat widać zmianę, jednak ciągle globalny rynek postrzega polskie start-upy jako drugą ligę. – Ostatnio rozmawialiśmy o finansowaniu dla jednego ze związanych z The Heart start-upów, ale w momencie zamknięcia inwestycji usłyszeliśmy, że spółka nie może być położona w Polsce, albo zarządzający mają nie być Polakami - opowiadał.

Głównym wnioskiem z tego panelu było, że Polski ekosystem jest bardzo asekurancki. Stefan Batory stwierdził, że najważniejszą nauką, jaką wyniósł z Doliny Krzemowej było, że usłyszał od inwestorów, że myśli w za małej skali. Dopiero wtedy przemyślał strategię ekspansji Booksy.

- Brak nam wzorców, brak firm z globalnymi sukcesami, mamy kilku founderów, którzy odnieśli globalny sukces – wtórował mu Salomonowicz. – Mój amerykański wspólnik w momencie, w którym ja się stresuję i widzę porażkę i kryzys, widzi cenne doświadczenie. W naszym ekosystemie porażka, nawet jednorazowa, to często krzyżyk na drogę i problemy z uzyskaniem finansowania w przyszłości – mówił. Stwierdził też, że nasze start-upy niestety bardzo często stawiają sobie same granice, które są sztuczne i leżą jedynie w głowach founderów. I to zmiana mentalności jest celem na najbliższe lata.

To oczywiście część z bardzo szerokiego programu Impactu – natomiast najważniejszym wnioskiem z konferencji jest chyba to, że kryzysy dookoła nas wymagają wielu osób, które myślą nad ich rozwiązaniami – czy technologicznymi, czy politycznymi, czy ekonomicznymi.

Inne aktualności

W co inwestują polskie VC? [Raport PFR Ventures]

PFR Ventures startuje z programem zielonych inwestycji. 250 mln PLN na cztery fundusze